poniedziałek, 1 marca 2010

Zimno coraz cieplej

Zwolennicy teorii globalnego ocieplenia zwracają uwagę na zachwianie równowagi klimatycznej przy okazji każdej większej wichury, każdego tornada, burzy czy większej ulewy. Coroczne powodzie to dowód topnienia lodowców.

Tzw. trąby powietrzne zdarzały się w Polsce od wielu lat. Wystarczy porozmawiać z rodzicami i dziadkami, w dzieciństwie wielu z nich przeżyło straszliwe wichury. Nikt wtedy nie mówił o globalnym ociepleniu.

Od kilku lat, każda większa nawałnica, wichura czy burza, w czasie której pozrywa dachy w paru wsiach (a może warto byłoby solidniej budować domy?) ma jakoby świadczyć o zmianach klimatycznych. Już wszyscy robią w majtki ze strachu, że nowiutkie ekskluzywne hotele w Sopocie znajdą się pod powierzchnią Bałtyku a tamtejsze molo będzie atrakcją turystyczną dla płetwonurków.

Tymczasem, tegoroczna zima dała w Polsce opady śniegu największe od ponad 80 lat. Były też rekordowe mrozy, a przynajmniej bliskie rekordom niskie temperatury. Od wielu lat mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy nawet jeżeli spadło dużo śniegu, nie topniał od po kilku dniach. Trudno przypomnieć sobie zimę, w której śnieg nieprzerwanie utrzymywałby się w naszym kraju przez dwa miesiące.

O ile jednak argument burz i huraganów może być przytaczany jako potwierdzenie hipotezy o globalnym ociepleniu, to wyjątkowe mrozy już nie. Zastanawiające. Mało tego – nie zdziwię, jeżeli niebawem usłyszymy, że tak dużo śniegu i tak ogromne mrozy to także efekt działalności człowieka. Topnieją lodowce, zmienia się kierunek Golfstromu, prądy powietrzne bla bla bla i okaże się, że utrzymująca się przez tydzień temperatura w ciągu dnia poniżej -20 st. C także będzie świadczyła o tym, że klimat się ociepla.

Cóż zrobić…, jeszcze nie ma lekarstwa na oszołomstwo. Moja rada – szufla węgla do pieca, gaz do dechy i SRU.


Brak komentarzy: