wtorek, 2 marca 2010

Chrząszcz zatrzymał drogę za 51 mln zł

Pachnica dębowa – tak brzmi nazwa chrząszcza, którego dorosłe osobniki wydzielają charakterystyczny (jak się domyślam – obrzydliwy) zapach. Owad został uznany za gatunek o wyjątkowym znaczeniu dla Wspólnoty Europejskiej. Unia nie upadnie, dopóki żyje choć jeden z tych smrodliwych chrząszczy.


Ale rzecz jest poważniejsza. Chodzi o drogę, której remont zaczął się w 2008 r. Droga prowadzi z Grudziądza do Rypina a inwestycja jest warta ponad 51 mln zł, z czego większość dała Unia.

W ubiegłym roku ekolodzy zaalarmowali inwestora, że na długości 28 km znajdują się miejsca bytowania wspomnianego chrząszcza. Do tego czasu już wycięto część drzew. Owad – przypomnijmy – znajduje się pod ochroną (w Polsce od 1995 r.).

I dopiero wtedy sprawą zajęła się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Co prawda inwestycja była przygotowywania od 2006 r., w 2008 r. zaczęły się prace. Co przez dwa lata robiła dyrekcja ochrony środowiska? Inwestor otrzymał przecież decyzję środowiskową, zgodnie z którą mógł przystąpić do prac. Gdzie są ludzie odpowiedzialni za to, że teraz warta 51 mln zł inwestycja zostanie wstrzymana? 

Oczywiście, teraz RDOŚ najwygodniej może zatrzymać inwestycję i nakazać inwestorowi albo przeniesienie siedliska chrząszcza w inne miejsce, albo do sztucznej hodowli. Ale kto za to zapłaci? Ekolodzy? RDOŚ – skoro to oni nie zbadali sprawy wystarczająco przez dwa lata?

Brak komentarzy: