wtorek, 16 marca 2010

Bułgarscy ekolodzy przeciwko elektrowniom słonecznym i wiatrowym

W Bułgarii jak zwykle wszystko jest na odwrót. Kiedy kręcisz głową, oznacza to, że się zgadzasz. A kiedy przytakujesz, na tak – Bułgarzy sądzą, że to oznacza odmowę. Podobnie jest w przypadku „zielonych” technologii. Przedsiębiorczy Bułgarzy wzięli się za masowe stawianie farm solarnych i wiatrowych. Przede wszystkim by zarobić, ale i ulżyć naszej umęczonej planecie. I znowu okazuje się, że ekologom się to nie podoba. Może dlatego, że na takim biznesie sami nic nie zyskają?
Najłatwiej jest być ekologiem w kraju, gdzie masowo zanieczyszcza się rzeki, truje powietrze i wywala śmieci do lasu. Najłatwiej się przykuć do drzewa gdzieś na budowie autostrady. Ale prawdziwa sztuka być ekologiem polega na protestowaniu przeciwko tzw. zielonym inwestycjom. Bo trzeba nie mieć nie lada sprytu by uzasadnić swoje protesty przeciwko stawianiu elektrowni wiatrowych i słonecznych.

W Bułgarii leżą setki tysięcy hektarów niewykorzystanej ziemi rolnej. Przedsiębiorcy masowo przekształcają ją pod grunty inwestycyjne. O ile jeszcze kilka lat temu budowano apartamenty i domy, tak teraz wszyscy rzucili się do stawiania wiatraków i paneli słonecznych. Można na tym sporo zarobić, a i korzyści dla środowiska podobno spore.

Ale oto bułgarskie organizacje ekologiczne, które jak widać z tego tortu nie dostaną ani grosza, zaczęły protestować. A to, że lecące ptaki zderzą się z wiatrakiem, a to, że jednak szkoda tej ziemi rolnej tak przekształcać, a to, że Natura 2000, a to, że brak regulacji prawnych itd. itd.

Przez te protesty utknęło ponad 1000 (!) projektów budowy elektrowni wiatrowych i 33 projekty elektrowni słonecznych. Wspierani przez ekologów eksperci uważają, że znowu mamy do czynienia z bańką na inwestycje, tym razem ekologiczne. Podobnie było kilka lat temu, kiedy ceny nieruchomości nad Morzem Czarnym szybowały w górę, by w 2009 r. polecieć na łeb na szyję.

I może tu tkwi problem? Może organizacje ekologiczne zauważyły, że ludzie sami zaczęli zarabiać na wiatrakach i panelach słonecznych, a przedstawiciele jedynie słusznej ideologii nie mają z tego żadnych zysków? W przypadku Bułgarii, to bardzo prawdopodobne…

Brak komentarzy: