poniedziałek, 1 lutego 2010

Prawda i fałsz w badaniach nad efektem cieplarnianym

Europa sparaliżowana śniegiem, na całym kontynencie tysiące osób zmarłych z powodu wychłodzenia organizmu, kłopoty z dostawami gazu. To nie scenariusz kiepskiego filmu katastroficznego, tylko obrazki z kilku ostatnich tygodni.

Byłoby tanim populizmem głoszenie tezy, że nie ma globalnego ocieplenia, ponieważ jak wszyscy widzimy, wszędzie mróz, śnieg, katastrofa. Nie o to chodzi, żeby ośmieszać eko-oszołomów jeszcze mocniej.

Ale nie można nie przywołać kilku ostatnich doniesień medialnych na temat zakłamań, jakich dopuścili się naukowcy, głoszący tezę o globalnym ociepleniu. Od kilku lat brytyjscy naukowcy zbierali dane dotyczące temperatury z całego świata. Dostarczano im dane z wielu krajów, m.in. podając temperatury z miast oraz regionów. Okazało się jednak, że Brytyjczycy manipulowali danymi przychodzącymi z Rosji.

Robili to tak: w badaniach uwzględniali dane dotyczące większych miast oraz części europejskiej Rosji, gdzie jak wiadomo jest cieplej. Odrzucali natomiast temperatury z części azjatyckiej, w tym dotyczące ogromnych obszarów zimnej Syberii. Wszystko po to, żeby dane zgadzały się z wcześniej przyjętymi założeniami.

I zgadzało się - wychodziło na to, że nawet w zimnej Rosji średnie temperatury rosną. Chociaż w rzeczywistości - jak podają Rosjanie - od kilkunastu lat średnie roczne temperatury w Rosji są coraz niższe.


Brak komentarzy: