wtorek, 23 lutego 2010

Płonie stos dla profesora Jaworowskiego

Profesor Zbigniew Jaworowski, znany radiolog, który zakwestionował skutki wybuchu w Czarnobylu, próbuje przekonywać, że ten wyklęty dwutlenek węgla jest gazem jak najbardziej przyjaznym życiu. Bez niego nie byłoby życia na Ziemi, nie powstałby człowiek, a rośliny nie mogłyby funkcjonować.



Zdaniem Jaworowskiego za coś, co kiedyś można byłoby nazwać efektem cieplarnianym nie jest odpowiedzialny CO2, ale zwykła para wodna. Człowiek w swojej miernocie, w ogóle bądź w ograniczonym stopniu jest w stanie wpływać na ziemski klimat. To mniej więcej tak, jakby znaleziony w naszej łazience pająk był w stanie sterroryzować całe osiedle.


Dzięki parowaniu z oceanów obecnie średnia temperatura na Ziemi wynosi +15 st. C. W perspektywie kilku stuleci można jednak oczekiwać kolejnego zlodowacenia. Pamiętajmy – dzięki niemu mamy w ogóle gdzie jeździć na narty. To glacjał wypiętrzył Tatry.

Wróćmy jednak do profesora. Jak nie trudno się domyśleć, jego poglądy są niewygodne dla wielu publicystów i naukowców. Cóż jednak zarzuca się Jaworowskiemu? Najważniejszy zarzut brzmi, że nie publikuje on w pismach typowo naukowych. Nie polemizuje się z prof. Jaworowskim na poziomie jego argumentów, na poziomie czysto naukowym. Wystarczy, że pisma naukowe (cóż, i tak zdominowane przez zwolenników jedynie słusznej teorii) nie publikują jego artykułów. Teksty Jaworowskiego można znaleźć w Polityce, Gazecie Wyborczej, Wprost i wielu innych polskich pismach opinii, a także np. w 21 Century Science and Technology. Nie publikował niestety w specjalistycznych pismach o tematyce klimatologicznej.

Tak, to ogromny zarzut. Z pewnością przeważa on nad wartością merytoryczną wywodów Jaworowskiego. I tak sekta wyznawców teorii globalnego ocieplenia chce wciąż taplać się we własnym sosie jedynie słusznych poglądów.

Brak komentarzy: