środa, 10 grudnia 2008

Ekoterror w Warszawie

Ekolodzy zablokowali przebudowę jednego z ważniejszych wiaduktów w Warszawie. Wiadukt był już w takim stanie, że groził zawaleniem. Przystąpiono więc do jego remontu, a wraz z nim zaplanowano poszerzenie ulicy będącej przedłużeniem przeprawy. Oczywiście nie spodobało się to stołecznym ekologom.

Jakżeby mogło być inaczej? Nowe drogi i ulice w Warszawie? Jeszcze więcej samochodów? Wycinka drzew? Broń Boże! - grzmią ekolodzy. Co doradzają? Przesiądźcie się do metra.

Metro, które niedawno dokopało się do krańcowych osiedli stolicy już przeżywa oblężenie. Bywa, że trzeba przepuszczać pociągi jeden raz, drugi, czasami uda się wsiąść za trzecim razem. Niebawem zatrudnienie znajdą "wpychacze" do wagoników, jak w Tokio.

Oto jest wymarzona przez ekologów przyszłość. Wszyscy ściskajmy się w karłowatym metrze jak sardynki. To nic, że jest tylko jedna nitka metra. Mieszkańcy okolic Warszawy mogą przecież przejechać się w syfiastych wagonach kolejek podmiejskich, a potem przesiąść się do metra ze świadomością, że uratowano przed wycinką kilka drzew.

I oto dzisiejsza Rzeczpospolita przynosi wiadomość - ekolodzy łaskawie odblokują remont wiaduktu. Oczywiście muszą postawić swoje warunki - budowa kładek, ścieżek rowerowych i tym podobnych dupereli. I co najważniejsze - wszystko ma się rozstrzygnąć dzisiejszego dnia na spotkaniu władz miasta i ekologów o godzinie takiej to, a takiej. Ciekawe - warta miliony inwestycja, lata przygotowań, opracowywania dokumentacji teraz będzie zależna od tego czy urzędnicza propozycja (pewnie nasadzenia paru sadzonek wzdłuż ścieżki rowerowej) spodoba się panom i paniom ekologom.

Brak komentarzy: